Blog
polsko-francuski obserwator
zbigniewstefanik
zbigniewstefanik politolog, europeista
4 obserwujących 261 notek 386564 odsłony
zbigniewstefanik, 1 czerwca 2016 r.

Pospolite ruszenie nad Sekwaną? Spór związki zawodowe vs rząd Vallsa trwa

    Nie widać końca konfrontacji związków zawodowych z rządem Manuela Vallsa. Francuski spór o reformę autorstwa Miriam El Khomri utknął w martwym punkcie, a jego aktorzy znaleźli się w impasie. Żaden z biorących udział w tym konflikcie nie jest gotowy na ustępstwa, a tym bardziej na kompromis.  Polityczne i społeczne podmioty oraz polityczni i społeczni gracze, biorący udział we francusko-francuskiej awanturze o nowelizację kodeksu pracy, okopali się na swoich pozycjach.

    Nadal strajkują pracownicy państwowych magazynów paliwowych i rafinerii. Pomimo, iż policja odblokowała dostęp do większości z wyżej wymienionych magazynów, to ich pracownicy nie zakończyli strajku. Problemy z zaopatrzeniem w paliwa we Francji zdają się maleć w porównaniu do sytuacji sprzed kilku dni. Jednak nadal w wielu francuskich departamentach na stacjach paliw brakuje benzyny i ropy i trudno w tym momencie mówić o tzw. „powrocie do normalności”, jeśli chodzi o zaopatrzenie w paliwo nad Sekwaną.

    Nadal strajkują pracownicy elektrowni atomowych i termicznych. 31 maja bieżącego roku, bezterminowy strajk rozpoczęli kolejarze oraz pracownicy transportów miejskich i regionalnych. Do tych wyżej wspomnianych strajków wspólnie nawoływały dwa największe związki zawodowe nad Sekwaną, czyli CGT (Powszechna Konfederacja Pracy) oraz FO (Siła Pracownicza).

    Ponadto strajkują również kierowcy tirów; blokują oni autostrady i drogi dojazdowe do największych francuskich miast.  Strajkują także pracownicy platform recyklingowych i przedsiębiorstw zajmujących się utylizacją i wywózką śmieci. Rozpoczęcie bezterminowego strajku od 2 czerwca zapowiedzieli z kolei pracownicy francuskich portów i doków. Pracownicy lotnisk i francuskich firm lotniczych zapowiadają zaś rozpoczęcie swojego strajku na 3 czerwca. Protestują pracownicy kontraktowi zatrudnieni w służbie cywilnej (jednak tylko ci pracownicy, którzy nie posiadają tytułu urzędnika). Protestują licealiści i studenci. Największe pod względem liczby członków francuskie związki zawodowe ostrzegają, że zamierzają zablokować infrastrukturę transportową i dojazdową wszędzie tam, gdzie ma niebawem rozgrywać się piłkarskie Euro.

    Francuzi masowo protestują przeciwko reformie El Khomri, a rząd Vallsa zapowiada, że nie wycofa się z tej nowelizacji francuskiego kodeksu pracy: „To byłby wielki polityczny błąd” - powiedział francuski premier.

    Sondaż przeprowadzony przez pracownię Odoxa pokazuje, iż 70 procent Francuzów jest przeciwnych nowelizacji kodeksu pracy w kształcie forsowanym przez rząd Vallsa. Przeciwnicy reformy El Khomri uważają, że doprowadzi ona do pogorszenia warunków pracowniczych oraz spowoduje obniżkę płac (w tym wynagrodzeń za przepracowane nadgodziny). „Reforma El Khomri stanowczo wzmacnia pracodawców i zdecydowanie ogranicza możliwość obrony praw pracowniczych” – twierdzą przedstawiciele związków.

    „Rząd zdradził pracowników”. „Partia Socjalistyczna to ugrupowanie na usługach pracodawców”. „Manuel Valls to rzecznik pracodawców”. „Władza nie szanuje demokracji, bo nie słucha głosu większości Francuzów”.  Oto komunikaty wysyłane przez protestujących i strajkujących nad Sekwaną. „Oni zachowują się jak przestępcy i działają jak terroryści” -  odpowiada związkowcom z CGT Pierre Gattaz, przewodniczący francuskiego związku pracodawców MEDEF.

    „Nie zrezygnujemy z naszej reformy kodeksu pracy. Związkowcy nie stanowią prawa i nie rządzą we Francji” - uporczywie powtarza Manuel Valls. „Będę wspierał reformę El Khomri, ponieważ unowocześni ona francuski kodeks pracy, da pracownikom więcej praw i wzmocni konkurencyjność francuskiej gospodarki. Reforma El Khomri to postęp” - powiedział francuski prezydent François Hollande.

    „Nie zakończymy akcji protestacyjnej, póki rząd nie wycofa się z nowelizacji kodeksu pracy w obecnym kształcie; nowelizacji  przyjętej w sposób niedemokratyczny” - informują z kolei rzecznicy trzech największych francuskich związków zawodowych.

    Aktualnie nad Sekwaną mamy do czynienia z polityczną i społeczną wojną pozycyjną pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami nowelizacji francuskiego kodeksu pracy w kształcie forsowanym przez rząd Vallsa. Wyżej wymieniona „wojna okopowa” jest nastawiona na zmęczenie i docelowe wyniszczenie przeciwnika. Kompromisu nie będzie, ktoś musi wygrać, a ktoś nieuchronnie przegrać. Oto strategia, którą kierują się polityczni i społeczni protagoniści, walczący ze sobą o być albo nie być reformy El Khomri, jak również o polityczne być albo nie być zarówno jej zwolenników i twórców, jak i jej przeciwników....

    Rządowa nowelizacja kodeksu pracy w najbliższym czasie zostanie przesłana do wyższej izby parlamentu. Czy francuski senat zdoła wypracować kompromis, który zakończyłby nad Sekwaną społeczny spór przed pierwszym gwizdkiem piłkarskiego euro? Z pewnością nie. Albowiem można założyć, że senatorowie należący do partii Republikanie (ugrupowania, które posiada obecnie senacką większość  i jest w opozycji do aktualnie rządzącą Francją Partią Socjalistyczną) w sporze o nowelizację francuskiego kodeksu pracy doleją tylko oliwy do ognia i przyczynią się oni do jeszcze większego pogłębienia (już teraz przecież poważnego) trwającego od kilku miesięcy francuskiego kryzysu społecznego.

* * *

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa, znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Locations of visitors to this page Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Ostatnie notki

Tagi

Tematy w dziale