Blog
polsko-francuski obserwator
zbigniewstefanik
zbigniewstefanik politolog, europeista
4 obserwujących 261 notek 386564 odsłony
zbigniewstefanik, 15 lipca 2016 r.

Zaatakowana Francja, zastraszony Zachód. Czy można powstrzymać islamistów?

    Nie podczas piłkarskiego Euro, ale w dniu najważniejszego święta francuskiej republiki. Nie w Paryżu, lecz w Nicei. Nie bomba, tylko zwyczajna ciężarówka. Islamiści po raz kolejny wygrali starcie z francuskim państwem i jego służbami.

    Kilkanaście godzin przed zamachem w Nicei odbyła się w Paryżu defilada wojskowa, która miała pokazać siłę Republiki Francuskiej oraz zdolność Francji do obrony przez wrogami zewnętrznymi i wewnętrznymi. Jednak to dżihadyści pokazali swoją siłę i swoją skuteczność. Tak więc na reakcję islamistów w związku z zapewnieniami francuskiego państwa o jego sile i zdolności do obrony nie trzeba było długo czekać. O 22:45 31-letni Tunezyjczyk, posiadający obywatelstwo francuskie, zabił dziesiątki bezbronnych dzieci, kobiet i mężczyzn, a także ranił ponad 200 osób. Islamiści po raz kolejny pokazali swoją siłę i skuteczność, dowodząc tym samym słabości i bezradności francuskiego państwa wobec zamachów terrorystycznych, wobec ich pomysłodawców oraz wykonawców.

    W wywiadzie udzielonym telewizji TF1, przeprowadzonym 10 godzin przed zamachem terrorystycznym w Nicei, urzędujący prezydent Francji François Hollande zapowiedział, że stan wyjątkowy zostanie zniesiony nad Sekwaną z dniem 26 lipca bieżącego roku. Ta deklaracja jest już nieaktualna, albowiem po wyżej wymienionej napaści w Nicei François Hollande zapowiedział, że stan wyjątkowy będzie we Francji utrzymany przez (co najmniej) kolejne 3 miesiące. Jednak czy stan wyjątkowy i wynikające z niego specjalne prerogatywy dla służb mundurowych  i oddziałów antyterrorystycznych spowodują, że we Francji nie będzie więcej zamachów? Trudno w to uwierzyć. Albowiem pomimo trwającego już ponad osiem miesięcy stanu wyjątkowego doszło we Francji do ataków dżihadystów, a francuskie państwo i jego służby nie zdołały temu zapobiec. Dlaczego więc ktoś miałby uwierzyć, że przedłużenie o 3 miesiące (i - być może w przyszłości - o kolejne miesiące) stanu wyjątkowego miałoby zapewnić obywatelom Francji i mieszkańcom kraju nad Sekwaną więcej bezpieczeństwa?

    13 lipca bieżącego roku gazeta „Le Canard enchainé” opublikowała list oficerów i podoficerów elitarnej francuskiej jednostki antyterrorystycznej GIGN. Korespondencja ta została również przesłana dyrektorowi generalnemu francuskiej żandarmerii Denisowi Favier. Autorzy tego listu chcieli poinformować szefa żandarmerii o - ich zdaniem - „niekompetencji, tchórzostwie i braku zdolności do podejmowania decyzji“ ich przełożonego, czyli dowódcy jednostki antyterrorystycznej GIGN, pułkownika Huberta Bonneau. Zdaniem stawiających te zarzuty brak odwagi Bonneau i spór o to, która służba miała przeprowadzić akcję, przyczyniły się do masakry w paryskim klubie Bataclan 13 listopada ubiegłego roku. Zdaniem sygnatariuszy tego listu, jeśli feralnego dnia ich przełożony, pułkownik Bonneau, zdecydowałby się na wydanie rozkazu o interwencji GIGN, wielu z tych, którzy zginęli w Bataclan, mogłoby zostać ocalonych. Jednak tak się nie stało. Hubert Bonneau nie wydał takiego rozkazu, co spowodowało, że jednostka GIGN (najlepsza jednostka antyterrorystyczna we Francji) nie wzięła udziału w szturmie na Bataclan.

    Kilka dni przed publikacją listu oficerów i podoficerów GIGN ukazał się raport parlamentarnej komisji, która miała ocenić działalność francuskich służb antyterrorystycznych podczas ubiegłorocznych zamachów w Paryżu. W opublikowanym dokumencie komisja parlamentarna stwierdziła, że zabrakło wówczas skutecznej koordynacji działalności poszczególnych służb, co spowodowało, że kontrakcja wobec zamachowców nie była tak skuteczna, jak wymagała tego sytuacja.

    Czy w Nicei zawiodły służby antyterrorystyczne? Można domniemywać, że po piłkarskim Euro doszło do pewnego rozprężenia i uśpienia czujności oraz uwagi francuskich służb. Poza tym z pewnością pracownicy służb mundurowych i żołnierze byli wyczerpani intensywnym zabezpieczaniem piłkarskiego turnieju. Czy zabrakło policyjnej czujności podczas pokazu sztucznych ogni w Nicei? Z pewnością obecność ciężarówki na nicejskiej Promenadzie Anglików może dziwić, jak również może zastanawiać fakt, że kierowcy tego pojazdu bez większych przeszkód udało się dojechać do tej ulicy...

    Islamski zamach w Nicei należy odczytywać nie tylko jako akt agresji na Francję, ale również jako działanie nastawione na zastraszenie całego zachodniego świata. Przecież nieprzypadkowo dżihadysta dokonał zamachu w Nicei, a więc mieście turystycznym, i przeprowadził ten atak w okresie wakacyjnym. „Nie ma już dla was bezpiecznych miejsc, niewierni! Naszym celem jest zabijać was w każdy możliwy sposób, za pomocą każdej dostępnej metody. To właśnie robimy i robić będziemy to nadal. To właśnie robimy w dowolnym miejscu i w dowolnej chwili, i zrobimy to jeszcze tyle razy, ile nam się będzie podobało” - tak należy odczytać komunikat, który płynie do całego zachodniego świata z bestialskiego aktu terrorystycznego dokonanego przez islamistę w Nicei. „Nie ma już bezpiecznych miejsc!“.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Locations of visitors to this page Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Ostatnie notki

Tagi

Tematy w dziale